Władca

Legolas

GotLink.pl

że od dawna mam ręce wolne. Te sznury zostawiłem tylko dla niepoznaki. Najpierw jednak warto by przekąsić trochę lembasa. Zsunął z napięstków więzy i wyciągnął z kieszeni paczuszkę. Suchary były pokruszone, lecz dobrze zachowane w opakowaniu z liści. Zjedli po dwa lembasy z trzech, które każdy miał z zapasie. Smak ich

Mauhur przybywał Uglukowi z odsieczą i nacierał na Rohirrimów! Rozległ się tętent kopyt. Jeźdźcy zaciskali pierścień wzgórza tuż u jego stóp; nieustraszenie narażali się na strzały z obozu, lecz nie zamierzali dopuścić, by ktokolwiek wymknął się z pułapki. Inny oddział tymczasem ruszył odeprzeć nowych napastników. Nagle Pippin i Merry zrozumieli,

nie wiedzieć. Napijmy się wody, żeby spłukać tamto wspomnienie. - Nie tutaj - odparł Pippin. - Tu brzeg jest za wysoki. W drogę! Powędrowali z wolna, ramię przy ramieniu, wzdłuż rzeki. Za nimi niebo na wschodzie z każdą chwilą bardziej się rozjaśniało. Idąc wymieniali wspomnienia i, zwyczajem hobbitów, mówili żartobliwie o wszystkim,

zaszachować. Ale ciekaw jestem, czy ktokolwiek natrafi na nasz ślad i znajdzie twoją zapinkę. Nie chciałbym swojej stracić, bo co do twojej, obawiam się, że już jej nigdy nie odzyskasz. Będę musiał porządnie wyciągać nogi, żeby ci dotrzymać kroku. Odkąd kuzynek Brandybuck wysuwa się na czoło pochodu. Na niego teraz

włócznią. Okropny, rozedrgany jęk dobył się z jego gardła, po czym ork znieruchomiał i umilkł. Pippin i Merry leżeli plackiem w trawie tak, jak ich Grisznak zostawił. Drugi jeździec nadjechał pędem na pomoc towarzyszowi. Konie widać miały wzrok niezwykle bystry, a może innym zmysłem wyczuwały hobbitów, bo przeskoczyły lekko nad nimi.

były jak druty; ale czuje już ciepło w nogach. Zdołam chyba pokuśtykać. A jak ty się czujesz, Merry? Merry wstał. - Tak, ja też chyba zdołam pokuśtykać. Te lembasy rzeczywiście pokrzepiają nadzwyczajnie. I dają jakąś zdrowszą siłę niż rozgrzewający trunek orków. Ciekawe, z czego oni go przyrządzają. Lepiej może nic o tym

że od dawna mam ręce wolne. Te sznury zostawiłem tylko dla niepoznaki. Najpierw jednak warto by przekąsić trochę lembasa. Zsunął z napięstków więzy i wyciągnął z kieszeni paczuszkę. Suchary były pokruszone, lecz dobrze zachowane w opakowaniu z liści. Zjedli po dwa lembasy z trzech, które każdy miał z zapasie. Smak ich

strachu, lecz nie tracąc jasności umysłu zaczął się błyskawicznie zastanawiać, czy nie dałoby się chciwości Grisznaka obrócić na własny pożytek. - Nie sądzę, żebyś tym sposobem coś znalazł - szepnął. - Nie tak to łatwo. - Coś? - spytał Grisznak. Jego palce przestały błądzić po ciele Pippina, zacisnęły się mocno na jego

zawołanie. Przedśmiertny wrzask Grisznaka zaalarmował bandę. Z krzyków i zgiełku, jaki powstał na wzgórzu, hobbici zorientowali się, że orkowie spostrzegli ich zniknięcie. Ugluk zapewne strącał znowu łby z karków swoich podkomendnych. Nagle od strony lasu i gór, spoza kręgu ognisk oblegających obozowisko, na krzyk bandy odpowiedziały głosy orków. A więc