Legolas
GotLink.plsobie hobbitów pod pachy, brutalnie przycisnął do żeber, ciężkimi dłońmi zatkał im usta. Potem, zgięty wpół, skoczył naprzód. Szybko, cicho przebiegł aż na krawędź pagórka. Wypatrzył lukę między strażami i jak upiór pomknął w ciemność, zboczem w dół, a potem na zachód, ku rzece wypływającej z lasu. Od tej strony
nagle z ciemności świsnęła strzała; może łucznik dobrze wycelował, a może los kierował strzałą, dość że przeszyła prawe ramię orka. Wrzasnął i wypuścił z ręki szablę. W mroku zadudniły kopyta końskie, Grisznak poderwał się z ziemi i rzucił do ucieczki, lecz niemal w tym samym okamgnieniu padł stratowany i przygwożdżony
że choć nie drgnęli z miejsca, znaleźli się poza kręgiem oblężenia; nic nie zagradzało im drogi do ucieczki. - Teraz - rzekł Merry - moglibyśmy umknąć, gdybyśmy mieli nogi i ręce wolne. Niestety, nie mogę więzów ani rozsupłać, ani przegryźć. - Niepotrzebnie byś się trudził - odparł Pippin. - Chciałem właśnie powiedzieć,
ja smoła, bo księżyc skrył się po zachodniej stronie nieba za grubą warstwą chmur. Pippin na kilka stóp wokół nic nie widział. W kręgu ognisk sam pagórek pozostawał w mroku. Jeźdźcy Rohanu nie poprzestali jednak na oczekiwaniu świtu i nie pozwolili wrogom zaznać nocnego spoczynku. Nagły wrzask od wschodniego stoku
gdybym był wolny. - Lembasy! - szepnął Pippin. - Mam jeszcze parę. A ty? Te łotry chyba niczego nam nie zabrały prócz mieczy? - Tak, została mi w kieszeni paczuszka - odparł Merry - ale pewnie zmielona na kaszę. Zresztą i tak nie sięgnę gębą do kieszeni. - Bo nie będziesz musiał. Ja... Lecz
ci się zdaje, że ja w ogóle nie myślę, co? Łajdaku! Nie lepszyś od reszty hołoty, od tych niedojdów z północy i od małp z Lugburza. czy z takim motłochem można próbować natarcia? Zwialiby tchórze z miejsca, a na równinie Białoskórzy, których jest wielka siła, roznieśliby nas po prostu na
Noc miała się już bowiem ku końcowi. Na wschodzie bezchmurne niebo zaczynało blednąć. - Musimy się skryć - powiedział Pippin - żeby nas nie wypatrzyli. Niewiele nam pomoże, jeżeli ci dzielni wojacy po naszej śmierci odkryją, że nie jesteśmy orkami! - Wstał, tupnął parę razy. - Powrozy pokaleczyły mi skórę, ostre
strachu, lecz nie tracąc jasności umysłu zaczął się błyskawicznie zastanawiać, czy nie dałoby się chciwości Grisznaka obrócić na własny pożytek. - Nie sądzę, żebyś tym sposobem coś znalazł - szepnął. - Nie tak to łatwo. - Coś? - spytał Grisznak. Jego palce przestały błądzić po ciele Pippina, zacisnęły się mocno na jego
zawołanie. Przedśmiertny wrzask Grisznaka zaalarmował bandę. Z krzyków i zgiełku, jaki powstał na wzgórzu, hobbici zorientowali się, że orkowie spostrzegli ich zniknięcie. Ugluk zapewne strącał znowu łby z karków swoich podkomendnych. Nagle od strony lasu i gór, spoza kręgu ognisk oblegających obozowisko, na krzyk bandy odpowiedziały głosy orków. A więc