Władca

Legolas

GotLink.pl

Mauhur przybywał Uglukowi z odsieczą i nacierał na Rohirrimów! Rozległ się tętent kopyt. Jeźdźcy zaciskali pierścień wzgórza tuż u jego stóp; nieustraszenie narażali się na strzały z obozu, lecz nie zamierzali dopuścić, by ktokolwiek wymknął się z pułapki. Inny oddział tymczasem ruszył odeprzeć nowych napastników. Nagle Pippin i Merry zrozumieli,

- Ty, Lugduszu, dobierz sobie dwóch kompanów i we trzech strażujcie przy jeńcach. Nie uśmiercać ich, chyba że ci podli Białoskórzy nas zmiażdżą do cna. Zrozumiano? Póki ja żyję, oba niziołki są mi potrzebne. Ale nie pozwólcie im krzyczeć ani też nie dopuśćcie, żeby ich tamci odbili. Spętać jeńcom nogi. Rozkaz

spełniono bezlitośnie. Lecz po raz pierwszy Pippin znalazł się teraz tuż obok Meriadoka. Orkowie hałasowali okropnie, wśród wrzasków i szczęku broni dwaj przyjaciele znaleźli sposobność, żeby szeptem zamienić kilka słów. - Nie mam wiele nadziei - rzekł Merry. - Ledwie się w skórze trzymam. Wątpię, czy zdołałbym zawlec się daleko, nawet

zamęt w obozowisku przycichał. Ugluk i jego Isengardczycy mogli wrócić lada chwila. - Macie go przy sobie? Ma go któryś z was? - warknął. - Glum, glum - odparł Pippin. - Rozwiąż nam najpierw nogi - rzekł Merry. Czuli, że ramiona orka drżą jak w febrze. - Przeklęte, podłe, małe gady! - syknął. - Rozwiązać

zaszachować. Ale ciekaw jestem, czy ktokolwiek natrafi na nasz ślad i znajdzie twoją zapinkę. Nie chciałbym swojej stracić, bo co do twojej, obawiam się, że już jej nigdy nie odzyskasz. Będę musiał porządnie wyciągać nogi, żeby ci dotrzymać kroku. Odkąd kuzynek Brandybuck wysuwa się na czoło pochodu. Na niego teraz

paluchami po ich ciałach. W głębi jego oczu błyszczało światełko, blade, ale gorące. Nagle Pippinowi zaświtała w głowie pewna myśl, jakby mu ją podszepnęła napięta wola przciwnika: „Grisznak wie o Pierścieniu! Szuka go korzystając z chwili. gdy Ugluk zajęty jest czymś innym. Pewnie pożąda go dla siebie”. Serce w nim zamarło ze

garści. I wcale się na to nie zanosi, żebyś ją kiedykolwiek dostał. Jeśli nas zaprowadzą do Isengardu, Grisznak dostanie figę. Wszystko zabierze Saruman. Jeśli chcesz coś mieć dla siebie, teraz jest ostatnia chwila, żeby się z nami ułożyć. Grisznak zaczął tracić cierpliwość. Imię Sarumana podniecało go niemal do furii. czas upływał,

w tym momencie brutalny kopniak powiadomił Pippina, że gwar w obozowisku ucichł i że wartownicy znów czuwają nad jeńcami. Noc była zimna i cicha. Wokół wzgórza, na którym skupili się orkowie, rozbłysły ze wszystkich stron małe, złotoczerwone w ciemnościach ogniska; tworzyły zamknięty krąg. Znajdowały się w zasięgu dobrego strzału z łuku,

oddział orków spróbował przebić się do lasu. Tylko trzech z nich ocalało i wróciło do bandy. - Otośmy się urządzili! - rzekł szyderczo Grisznak. - Dziękujemy wspaniałemu dowódcy. Mam nadzieję, że wielki Ugluk teraz wyprowadzi nas z tych sideł. - Zrzuć niziołków na ziemię! - rozkazał Ugluk nie zważając na słowa Grisznaka.