Legolas
GotLink.pl KolędyHumor
Boże Narodzenie
Boże Narodzenie
bramka do orange
kolej. Zdaje mi się, że nie masz pojęcia, gdzie jesteśmy. ja z większym pożytkiem spędzałem czas w Rivendell niż ty. Otóż znajdujemy się nad Rzeką Entów. mamy przed sobą ostatnie szczyty Gór Mglistych i las Fangorn. Właśnie tuż przed nimi wyrosła czarna ściana lasu. Noc jakby tam chroniła się w cień
oddział orków spróbował przebić się do lasu. Tylko trzech z nich ocalało i wróciło do bandy. - Otośmy się urządzili! - rzekł szyderczo Grisznak. - Dziękujemy wspaniałemu dowódcy. Mam nadzieję, że wielki Ugluk teraz wyprowadzi nas z tych sideł. - Zrzuć niziołków na ziemię! - rozkazał Ugluk nie zważając na słowa Grisznaka.
nie dotarli na skraj nadrzecznej skarpy. Woda pluskała w nieprzeniknionych ciemnościach między wysokimi brzegami. Stąd hobbici obejrzeli się za siebie. Gwar ucichł w oddali. Najwidoczniej oddział Mauhura wycięto w pień lub przepłoszono. Rohirrimowie wrócili na stanowiska i w złowrogiej ciszy otaczali obóz orków na wzgórzu. Wkrótce zapewne sprawa rozstrzygnie się ostatecznie.
co przeżyli w niewoli u orków. - Spisałeś się dobrze, mości Tuku - rzekł Merry. - Zasłużyłeś, moim zdaniem, na osobny rozdział w księdze starego Bilba, jeżeli oczywiście będę miał sposobność zameldować mu o twoich wyczynach. Piękna rozgrywka. Zaimponowałeś mi szczególnie, kiedy odgadłeś, co knuje ten kudłaty podlec, i potrafiłeś go
nie wiedzieć. Napijmy się wody, żeby spłukać tamto wspomnienie. - Nie tutaj - odparł Pippin. - Tu brzeg jest za wysoki. W drogę! Powędrowali z wolna, ramię przy ramieniu, wzdłuż rzeki. Za nimi niebo na wschodzie z każdą chwilą bardziej się rozjaśniało. Idąc wymieniali wspomnienia i, zwyczajem hobbitów, mówili żartobliwie o wszystkim,
oddział orków spróbował przebić się do lasu. Tylko trzech z nich ocalało i wróciło do bandy. - Otośmy się urządzili! - rzekł szyderczo Grisznak. - Dziękujemy wspaniałemu dowódcy. Mam nadzieję, że wielki Ugluk teraz wyprowadzi nas z tych sideł. - Zrzuć niziołków na ziemię! - rozkazał Ugluk nie zważając na słowa Grisznaka.
sobie hobbitów pod pachy, brutalnie przycisnął do żeber, ciężkimi dłońmi zatkał im usta. Potem, zgięty wpół, skoczył naprzód. Szybko, cicho przebiegł aż na krawędź pagórka. Wypatrzył lukę między strażami i jak upiór pomknął w ciemność, zboczem w dół, a potem na zachód, ku rzece wypływającej z lasu. Od tej strony