Legolas
GotLink.plprzypomniał hobbitom piękne twarze, śmiechy, posilne jadło, którym cieszyli się tak niedawno, za szczęśliwych dni w Lorien. Przez chwilę siedząc w ciemnościach gryźli suchary w rozmarzeniu, nie zwracając uwagi na krzyki i zgiełk pobliskiej bitwy. Pippin pierwszy ocknął się i wrócił do rzeczywistości. - Trzeba stąd wiać - rzekł. - Ale
co przeżyli w niewoli u orków. - Spisałeś się dobrze, mości Tuku - rzekł Merry. - Zasłużyłeś, moim zdaniem, na osobny rozdział w księdze starego Bilba, jeżeli oczywiście będę miał sposobność zameldować mu o twoich wyczynach. Piękna rozgrywka. Zaimponowałeś mi szczególnie, kiedy odgadłeś, co knuje ten kudłaty podlec, i potrafiłeś go
Mauhur ze swoim oddziałem siedzi w lesie i lada chwila przyjdzie nam z odsieczą. Słowa Ugluka dodały otuchy Isengardczykom, lecz orkowie z innych szczepów nadal byli zgnębieni i skłonni do buntu. Wystawiono czujki, wartownicy jednak przeważnie kładli się na ziemi i odpoczywali w miłych sobie ciemnościach. A noc była znów czarna
sylwetka jeźdźca. Koń chrapnął i stanął dęba, człowiek krzyknął. Grisznak przypadł do ziemi, rozpłaszczył się na niej, nakrywając hobbitów własnym ciałem; potem wyciągnął szablę. Niewątpliwie był zdecydowany raczej zabić swoich jeńców niż dopuścić, by uciekli albo zostali odbici. Szabla brzęknęła z cicha i mignął w niej odblask ogniska, palącego się opodal.
strachu, lecz nie tracąc jasności umysłu zaczął się błyskawicznie zastanawiać, czy nie dałoby się chciwości Grisznaka obrócić na własny pożytek. - Nie sądzę, żebyś tym sposobem coś znalazł - szepnął. - Nie tak to łatwo. - Coś? - spytał Grisznak. Jego palce przestały błądzić po ciele Pippina, zacisnęły się mocno na jego
kładli trupem; potem szybko wycofywali się ku swoim tak, że strzały wrogów, puszczanie na oślep, nie mogły ich dosięgnąć. Powtarzali ten manewr kilka razy, a zdarzyło się, że strzały sypnęły się też między Isengardczyków. Ork biegnący tuż przed Pippinem zachwiał się, padł i nie wstał więcej. Noc nadciągała, lecz jeźdźcy Rohanu
w białawej poświacie: to krążyły czujne patrole. - Czekają przeklętnicy na wschód słońca! - mruknął jeden z wartujących przy hobbitach orków. - Dlaczego nie próbujemy przebić się zwartą kupą? Co ten Ugluk sobie myśli, chciałbym wiedzieć. - Pewnie, że byś chciał - zadrwił Ugluk wysuwając się nagle zza jego pleców. - Może
wam nogi? Wolałbym rozszarpać was na strzępki. Czy nie rozumiecie, że mogę was przeszukać aż do szpiku kości? Mało tego! Mogę was posiekać na miazgę. Obejdę się bez pomocy waszych nóg, jeśli zechcę was porwać i mieć wyłącznie dla siebie! Nagle porwał ich obu. Miał w długich ramionach siłę straszliwą. Wetknął