Władca

Legolas

GotLink.pl plus sms
darmowa bramka sms
tanie serwery
Kolędy
Dowcipy

przypomniał hobbitom piękne twarze, śmiechy, posilne jadło, którym cieszyli się tak niedawno, za szczęśliwych dni w Lorien. Przez chwilę siedząc w ciemnościach gryźli suchary w rozmarzeniu, nie zwracając uwagi na krzyki i zgiełk pobliskiej bitwy. Pippin pierwszy ocknął się i wrócił do rzeczywistości. - Trzeba stąd wiać - rzekł. - Ale

gdybym był wolny. - Lembasy! - szepnął Pippin. - Mam jeszcze parę. A ty? Te łotry chyba niczego nam nie zabrały prócz mieczy? - Tak, została mi w kieszeni paczuszka - odparł Merry - ale pewnie zmielona na kaszę. Zresztą i tak nie sięgnę gębą do kieszeni. - Bo nie będziesz musiał. Ja... Lecz

droga zdawała się wolna, ledwie jedno ognisko błyszczało wśród nocy. Po kilkunastu krokach zatrzymał się, rozejrzał, posłuchał. Nic nie wypatrzył ani nie usłyszał. Pochylony skradał się dalej. Z uchem przy ziemi, znowu nasłuchiwał chwilę. Wreszcie podniósł się i zaryzykował szyki skok naprzód. Ale w tym samym momencie tuż przed nim zamajaczyła

spełniono bezlitośnie. Lecz po raz pierwszy Pippin znalazł się teraz tuż obok Meriadoka. Orkowie hałasowali okropnie, wśród wrzasków i szczęku broni dwaj przyjaciele znaleźli sposobność, żeby szeptem zamienić kilka słów. - Nie mam wiele nadziei - rzekł Merry. - Ledwie się w skórze trzymam. Wątpię, czy zdołałbym zawlec się daleko, nawet

garści. I wcale się na to nie zanosi, żebyś ją kiedykolwiek dostał. Jeśli nas zaprowadzą do Isengardu, Grisznak dostanie figę. Wszystko zabierze Saruman. Jeśli chcesz coś mieć dla siebie, teraz jest ostatnia chwila, żeby się z nami ułożyć. Grisznak zaczął tracić cierpliwość. Imię Sarumana podniecało go niemal do furii. czas upływał,

nie wiedzieć. Napijmy się wody, żeby spłukać tamto wspomnienie. - Nie tutaj - odparł Pippin. - Tu brzeg jest za wysoki. W drogę! Powędrowali z wolna, ramię przy ramieniu, wzdłuż rzeki. Za nimi niebo na wschodzie z każdą chwilą bardziej się rozjaśniało. Idąc wymieniali wspomnienia i, zwyczajem hobbitów, mówili żartobliwie o wszystkim,

oddział orków spróbował przebić się do lasu. Tylko trzech z nich ocalało i wróciło do bandy. - Otośmy się urządzili! - rzekł szyderczo Grisznak. - Dziękujemy wspaniałemu dowódcy. Mam nadzieję, że wielki Ugluk teraz wyprowadzi nas z tych sideł. - Zrzuć niziołków na ziemię! - rozkazał Ugluk nie zważając na słowa Grisznaka.

sobie hobbitów pod pachy, brutalnie przycisnął do żeber, ciężkimi dłońmi zatkał im usta. Potem, zgięty wpół, skoczył naprzód. Szybko, cicho przebiegł aż na krawędź pagórka. Wypatrzył lukę między strażami i jak upiór pomknął w ciemność, zboczem w dół, a potem na zachód, ku rzece wypływającej z lasu. Od tej strony